Strona główna » Aktualności » Przemysław Szabat: Cieszę się, że gram

Przemysław Szabat: Cieszę się, że gram

Data publikacji: 18-08-2008 18:10



Niewiele brakowało, by kibice Wisły nie zobaczyli Przemysława Szabata przy Reymonta z powodu wady serca. Dziś Przemek cieszy się, że może grać, niezależnie od pozycji, jaką przydzieli mu trener w klubie, którego zawsze był kibicem. Piłka to całe jego życie, bez niej nie potrafiłby żyć, dlatego dodatkowo studiuje wychowanie fizyczne.

Ten materiał ukazał się w 63. numerze newslettera Białej Gwiazdy.

Jak trafiłeś do Wisły Kraków?
Do Wisełki trafiłem z MKSu Trzebinia-Siersza. Po jednym z IV - ligowych meczów podszedł do mnie skaut Wisły mówiąc, że obserwował mnie w kilku spotkaniach i zapytał się czy nie chciałbym przyjechać na testy. Oczywiście bez zastanowienia zgodziłem się, gdyż od dziecka kibicowałem Wiśle. I tak po prawie miesięcznych testach mając 17 lat stałem się zawodnikiem Wisły.

Był taki okres, że byłeś bliski zakończenia gry w piłkę z powodu wykrycia u Ciebie wady serca. Dopiero Henryk Kasperczyk dał Ci szansę to znaczy wysłał Ci na dodatkowe badania zza granicę.
Tak, miałem początkowo problemy z przejściem badań lekarskich, gdyż po pierwszych stwierdzono u mnie wadę serca, co uniemożliwiało mi całkowite uprawianie sportu. Muszę przyznać, że dowiadując się o tym byłem załamany. Zresztą, kto by nie był w takiej sytuacji. Jednak później, po wielokrotnych innych wnikliwszych badaniach, okazało się, że nie jest to na tyle poważne, że uniemożliwiałoby mi uprawianie sportu. Odetchnąłem z ulga (uśmiech).

Do pierwszego składu Wisły ciężko się przebić młodym piłkarzom, zwłaszcza, jak w Krakowie spędzają kilka lat lub są ich wychowankami.
Jestem już tutaj ponad 5 lat. Początki na pewno były bardzo trudne, ponieważ często borykałem się z jakimiś kontuzjami, które uniemożliwiały mi regularnie trenowanie i granie. Na szczęście jakoś udało mi się przetrwać ten trudny okres. Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale można powiedzieć, że fakty potwierdzają to stwierdzenie. Chociaż można dać przykład „Brozia” i „Pietii”, którzy praktycznie wychowali się w Wiśle i teraz stanowią o sile zespołu, mimo że początków też nie mieli łatwych.

W Wiśle grałeś głównie w rezerwach, a ostatni sezon w Młodej Ekstraklasie. Od rundy wiosennej jesteś w szerokiej kadrze pierwszej drużyny. Mecze w MESA spowodowały, że dostałeś szansę treningów z pierwszym zespołem i dostałeś możliwość występowania w Pucharze Ekstraklasy czy Polski. To chyba dobrze, że powstała MESA?
Tak. Moim zdaniem wprowadzenie takich rozgrywek jak Młoda Ekstraklasa było świetnym pomysłem. Dzięki temu młodzi zawodnicy maja okazje skonfrontować swoje siły z rówieśnikami innych pierwszoligowych zespołów, a przy tym odbywa się to wszystko na dobrych boiskach.

W meczu w Pucharze Ekstraklasy zdobyłeś bardzo ładną bramkę z Zagłębiem Sosnowic. W sparingach czy Młodej Ekstraklasie też Ci się zdarza trafić do siatki rywala. Jako obrońca jesteś bardzo skuteczny.
(śmiech). Te gole strzelałem grając w pomocy. Bo mogę grać zarówno w pomocy jak i w obronie, a od pomocników to już powinno się wymagać, żeby zdobywali bramki, bądź przy nich asystowali.

W Młodej Ekstraklasie strzeliłeś 5 goli, wszystkie na wyjazdach. Czy ciążyło na Tobie jakieś fatum w Krakowie?
Tak? Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale nie sądzę, żeby to było jakieś fatum. (śmiech) Nie przywiązuję wagi do takich spraw.

Jesteś praworożnym piłkarzem, ale nieraz już potwierdziłeś, że jeśli trzeba uderzyć lewą nogą to też potrafisz.
No tak, faktycznie - nie raz strzelałem bramki lewą nogą. Cóż mogę powiedzieć - staram się jak mogę.

Jesteś uniwersalnym piłkarzem, grałeś niemal na wszystkich pozycjach, chyba tylko jako bramkarz nie występowałeś. Na jakiej pozycji gra Ci się najlepiej?
No tak, przychodziłem do Wisły jako napastnik. Teraz większość meczów gram na obronie i powoli zaczynam przyswajać sobie umiejętności obronne. Szczerze, to nie ma to dla mnie znaczenia, gram tam gdzie każe mi trener i nie narzekam tylko cieszę się z tego, że mogę grać. Na jakiejkolwiek bym nie był pozycji, staram się zawsze dać z siebie wszystko.

Często w Pucharze Ekstraklasy graliście „młodzieżowym składem”, wiele ciekawych akcji stworzyli piłkarze Młodej Ekstraklasy. Doświadczenie i zgranie z meczów MESY chyba przydało się, bo później przełożyło się to na grę w pierwszym zespole zwłaszcza w Pucharze Ekstraklasy?
Tak. Zgranie drużyny odgrywa dużą rolę szczególnie w piłce nożnej, a że nasze występy w Młodej Ekstraklasie przełożyły się później na występy pucharowe, to nie pozostaje nam nic innego, tylko się z tego cieszyć, że potrafiliśmy coś wnieść w meczach pierwszego zespołu.

Jakby nie było Ty i Mączyński macie już debiut w pierwszym zespole w lidze, jeśli chodzi o piłkarzy młodego pokolenia, więcej szans dostajecie w Pucharze Ekstraklasy. Jaki był dla Ciebie ten ostatni sezon?
Z pewnością należy do udanych. Cieszę się, że mogłem zadebiutować w ekstraklasie jako zawodnik Wisły. Przez ten sezon na pewno nabrałem trochę doświadczenia oraz zrobiłem postępy trenując z doświadczonymi zawodnikami, niejednokrotnie reprezentantami Polski.

Jakby nie było jesteś podwójnym Mistrzem Polski.
(uśmiech) No faktycznie tak.

Jaki będzie sezon 2008/2009 dla Przemysława Szabata?
Czas pokaże. Mam nadzieję, że jeszcze lepszy niż poprzedni.

Jak na razie liga nie ruszyła, Młoda Ekstraklasa też, pozostają treningi i mecze kontrolne. To nie jest chyba dobre dla Was piłkarzy, jak i dla całej polskiej piłki?
Oczywiście. Wydaje mi się, że każdy już tęskni za meczami o stawkę i to zarówno piłkarze, jak i kibice. Miejmy nadzieję, że jak najszybciej się to wszystko wyjaśni i liga ruszy.

Poza piłką coś jeszcze robisz tzn. studiujesz?
Studiuje wychowanie fizyczne, kończę już 3 rok i przede mną pisanie pracy licencjackiej. Wiadomo, jak to jest w sporcie, tym bardziej takim jak piłka nożna. Nie wiadomo, kiedy może się przytrafić coś nieprzewidzianego, a nie daj Boże już jakaś kontuzja. Takie zabezpieczenie w postaci wyższego wykształcenia może się okazać wówczas przydatne. A że nie potrafiłbym przeżyć nie mając jakiegokolwiek kontaktu z piłką i w ogóle ze sportem, dlatego też postanowiłem studiować wychowanie fizyczne (uśmiech).

Aby otrzymywać newsletter Białej Gwiazdy i móc czytać przygotowane przez nas materiały zanim ukażą się one na stronie internetowej, wystarczy zarejestrować się.

Marta Strączek, Kasia Jeleń
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
 



do góry strony