Strona główna » Aktualności » Melikson: Było trochę łez i wzruszeń

Melikson: Było trochę łez i wzruszeń

Data publikacji: 01-02-2011 15:12



Maor Melikson opowiada nam o swoich polskich korzeniach, o tym, co zdecydowało, że trafił do Wisły i czym ujął go Kraków. Zapraszamy do lektury.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Jesteś szczęśliwy, że w końcu trafiłeś do Wisły?
Oczywiście, że tak. Trochę to trwało, ale najważniejsze, że jestem tutaj z drużyną.

Wiedziałeś coś o swoim nowym klubie przed podpisaniem kontraktu?
Naturalnie. Wiem, że jest wielokrotnym Mistrzem Polski. Pamiętam także doskonale mecze, które rozegrał z Beitarem Jerozolima.

Twoje przyjście do Wisły opóźniało się. Miałeś chwilę zwątpienia?

Mój poprzedni klub nie chciał, abym odchodził. Dziś jednak jestem tu, gdzie jestem, więc należy się z tego cieszyć.

Jak przebiegało Twoje pożegnanie z drużyną?

Było trochę łez i wzruszeń, nie mogło być jednak inaczej. Grałem tam trzy lata, pełniłem funkcję kapitana, to było dla mnie ciężkie przeżycie.

Dlaczego zdecydowałeś się przyjąć akurat ofertę krakowskiego klubu?
Ponieważ Wisła złożyła najpoważniejszą ofertę, dodatkowo to klub z bogatą tradycją, co roku walczący o najwyższe trofea. To mnie przekonało i zdecydowałem się opuścić Izrael.

Podobno Twoja mama pochodzi z Polski, czy to prawda?
Tak, urodziła się w Legnicy, będąc jeszcze dzieckiem, wyjechała do Izraela. Musiałbym zapytać ją jednak o więcej szczegółów, ponieważ nie pamiętam wszystkiego. Moja pamięć nie jest zbyt dobra (śmiech).

Czy w takim razie mówisz po polsku?
Niestety nie.

Twoja mama będzie częstym gościem w Krakowie?
Na pewno, zaprosiłem ją. Wiedząc, jaką jest kobietą, mam pewność, że odwiedzi mnie wiele razy. Przyjedzie też moja dziewczyna, więc  nie będę czuł się samotny.

A jak wygląda sprawa Twojego obywatelstwa, posiadasz obywatelstwo  kraju Twojej mamy?
Jeszcze nie, złożyłem już jednak wszystkie stosowne dokumenty. Mam nadzieję, że jest to kwestia kilku miesięcy.

Wracając do spraw czysto piłkarskich: jaka jest Twoja ulubiona pozycja na boisku?
W moim poprzednim klubie najczęściej grywałem na lewej pomocy, zdarzało się jednak, że trener wystawiał mnie na prawej lub tuż za napastnikami.

Czy jak każde małe dziecko miałeś swojego piłkarskiego idola?

Tak. Był nim Ronaldo, ten z Brazylii. Oczywiście szanuję też Messiego, jednak to Brazylijczyk był moim ulubieńcem.

Z jakim numerem zobaczymy Cię na wiosnę?
Nie wybrałem jeszcze numeru, trudno powiedzieć.

W Izraelu byłeś ulubieńcem kibiców. Czy podobnie będzie na Reymonta 22?
Mam nadzieję. W każdym meczu daję z siebie wszystko. Liczę na to, że fani docenią moją postawę.

W Krakowie spędziłeś już trochę czasu. Co sądzisz o tym mieście?

To bardzo piękne miasto, zaskoczyło mnie swoją atmosferą i tym, jak ludzie są w nim bardzo przyjaźni.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

MM
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony