Strona główna » Aktualności » Mundialowa Gorączka - grupa E

Mundialowa Gorączka - grupa E

Data publikacji: 11-06-2018 17:28



W Mundialowej Gorączce wkraczamy w etap, w którym  pod lupę weźmiemy rywali, którzy mogą stanąć na naszej drodze w ewentualnym ćwierćfinale. Jednego z nich pokonaliśmy w 1/8 finały EURO 2016. Poza tym w grupie D znajdziemy też faworyta to zdobycia końcowych laurów, rewelację poprzednich mistrzostw świata i kolejną dawkę bałkańskiego polotu.


Grupę E tworzą: Brazylia, Szwajcaria, Kostaryka i Serbia.

Brazylia

Piłkarze z kraju kawy mogą wszystko - zarówno zdominować i w przekonującym stylu zwyciężyć całe rozgrywki, jak i przegrać z kretesem już w na początku fazy pucharowej. O wyjście z grupy mogą być raczej spokojni. Podczas dotychczasowych dwudziestu mundialowych występów Brazylia tylko dwa razy zatrzymała się na fazie grupowej (1930, 1966), aż dziesięciokrotnie dochodząc do fazy medalowej i pięć razy zdobywając tytuł mistrzowski. Wielkie nadzieje na kolejny złoty medal towarzyszyły Canarinhos przed czterema laty, gdy walczyli o krążek na własnej ziemi. Skończyło się blamażem i bolesnym pogromem 7:1 z przyszłym czempionem w półfinale.

W składzie Brazylii trudno znaleźć słaby punkt, a kadra Seleção wygląda na papierze wprost imponująco. Dostępu do bramki ekipy znad Amazonki strzec będzie Alisson, podbudowany rewelacyjnym sezonem w AS Romie. Solidność w bloku defensywnym zapewnia Thiago Silva, a odrobiny polotu doda Marcelo. Jedynym problemem trenera Tite jest tu brak kontuzjowanego Daniego Alvesa. Nie jest to może niepowetowana strata, lecz na pewno obrońca FC Barcelony byłby pewniejszym punktem drużyny niż 26-latek z Manchesteru City. Pomoc i formacja ataku to już wielka kopalnia gwiazd z Casemiro, Coutinho, Gabrielem Jesusem i Firmino na czele. Trudno będzie upchać tych wszystkim magików to jednego składu. Kolejnym trudnym wyzwaniem stojącym przez Tite może też być utrzymanie na pierwszym miejscu celu drużynowego, nie zaspokojenia własnego ego każdej ze sław. Jeśli tylko Canarinhos zatańczą sambę we wspólnym zsynchronizowanym układzie, być może na koniec będzie czekał ich wielki wspólny taniec radości.

Na boiskowych murawach z Brazylijczykami nigdy nie było nam po drodze - Seleção aż dziewięć razy zostawiała nas w pokonanym polu. Biało-Czerwoni zdołali wyszarpać zawodnikom z kraju kawy tylko dwa remisy i jedno zwycięstwo w oficjalnych spotkaniach, ale to właśnie ta jedna wiktoria naznaczyła historię futbolu nad Wisłą. Bramka Grzegorza Laty w 1974 roku pozwoliła nam pokonać rywali z Ameryki Południowej i sięgnąć po brązowy medal mistrzostw świata. Sztukę tą udało się powtórzyć jeszcze  po ośmiu latach. To jedyne i oby nie ostatnie mundialowe sukcesy Polaków.

Szwajcaria

Helweci zaliczą w tym roku swój jedenasty mundial, czwarty już z rzędu. W 2006 roku w Niemczech zdołali dojść do 1/8 finału, w RPA zatrzymali się na fazie grupowej, a w Brazylii powtórzyli wyczyn z kraju naszych zachodnich sąsiadów. Szwajcarzy przegrali z Portugalią bój o pierwsze miejsce w grupie eliminacyjnej, choć po zakończeniu zmagań mogli pochwalić się takim samym dorobkiem punktowym co liderujący Portugalczycy. Przyszło im jednak walczyć barażu z drużyną Irlandii Północnej. Było to wyrównane starcie - jedyna bramka padła z rzutu karnego, który na gola zamienił Rodriguez. Wykorzystana jedenastka zawiodła naszych rywali z EURO 2016 do Rosji, gdzie czeka ich bój o 1/8 finału, w którym wcale nie są bez szans.

Szwajcarię przedstawia się raczej jako zgrany kolektyw, choć nie brak w nim także bardzo dobrych jednostek. Bramkarzem numer jeden jest broniący na co dzień barw Borussii Mönchengladbach Yann Sommer. Pewne punkty w obronie to nowy nabytek Arsenalu Stephan Lichsteiner i boczny defensor AC Milanu, strzelec decydującej bramki w barażach Ricardo Rodriguez. Na wyróżnienie zasługuje także chociażby Granit Xhaka z Arsenalu i gwiazda drużyny Xherdan Shaqiuri, który popisał się fenomenalną przewrotką w starciu Polską podczas francuskiego EURO.

Było to ostatnie starcie obu reprezentacji, które po remisie 1:1 i wygranej serii rzutów karnych dało nam przepustkę do ćwierćfinału mistrzostw Europy. Helweci zdołali nas pokonać jedynie raz i to w meczu towarzyskim w 1976 roku. Pozostałe potyczki to pięć zwycięstw naszych Orłów i tyle samo remisów. Biało-Czerwoni nie mierzyli się jeszcze ze Szwajcarią podczas mistrzostw świata. Kto wie, może w tym roku nadrobimy historyczne zaległości?

Kostaryka

Nadzieje i oczekiwania przed piątym dla Kostaryki mundialem są mocno pobudzone po wyczynach sprzed czterech lat. Los Ticos najpierw zajęli pierwsze miejsce w wymagającej grupie z Urugwajem, Włochami i Anglią, w której skazywani byli na pożarcie. W 1/8 finału mimo gry w dziesiątkę zdołali wyeliminować Greków, choć o końcowych losach tej rywalizacji musiały zdecydować rzuty karne. Podobnie było w ćwierćfinale Holandią - tam także zwycięzcę poznaliśmy po serii jedenastek, z tą tylko różnicą, że tym razem górą wyszła z niej drużyna z Europy. Wcześniej, w 2006 i 2002 roku, Kostaryka nie zdołała nawet wyjść z grupy, a w roku 1990 zawędrowała do 1/8 finału.

Podopieczni Óscara Ramíreza to jedna z niewielu ekip, w której najjaśniej lśni gwiazda bramkarza. Keylor Navas, podstawowy golkiper Realu Madryt, idol mieszkańców niewielkiego państwa z Ameryki Środkowej. Przed niedanym sparingiem Kostaryki z Irlandią Północną 31-latek otrzymał złotą rękawicę z okazji zdobycia trzeciej z rzędu Ligi Mistrzów, a już w 35. minucie spotkania opuścił murawę przy gromkich oklaskach publiczności.  Drużyna Ramíreza będzie prawdopodobnie opierała swoją grę na szczelnej obronie i skutecznych kontratakach, co przyniosło wymierne efekty przed czterema laty. Tak może być i tym razem. Nie bez przyczyny rodaków Navasa nazywa się Los Matacampeones, czyli Pogromcami Mistrzów

Polacy trzykrotnie mierzyli się z Los Ticos i za każdm razem pokonywali przeciwnika. W 1989 i 1990 roku wygrywaliśmy odpowiednio 4:2 i 2:0 w meczach towarzyskich. Trzecia potyczka to mecz mistrzostw świata w 2006 roku. W meczu o honor zwyciężyliśmy z reprezentacją Kostaryki 2:1 po dwóch trafieniach Bartosza Bosackiego.

Serbia

W grupie eliminacyjnej Serbowie zajęli pierwsze miejsce, notując tylko jedną porażkę i rozprawiając się między innymi z Irlanidą, Walią i Austrią. Rosyjski turniej będzie drugim mundialem dla Białych Orłów. W 2010 roku w RPA ekipie z Bałkan nie udało się awansować do fazy pucharowej. Serbia zagrała wprawdzie także na dwóch wcześniejszych mistrzostwach, lecz zrobiła to pod godłem Federalnej Republiki Jugosławii w 1998 roku i jako Serbia i Czarnogóra w roku 2006. Od 2010 Orły piszą swoją autonomiczną historię, a w tym roku dołączą do niej kolejny piękny rozdział.

W eliminacyjnych bojach     drużyna prowadzona była przez selekcjonera Slavoljuba Muslina, który wprowadził ją na mundial, mimo iż Serbowie nie należeli do faworytów. Po wywalczonym awansie Muslin… stracił pracę. Choć oficjalnie rozwiązał on kontrakt za porozumieniem stron, pojawiły się także głosy, że 64-latek zostało prostu zwolniony, a jego obowiązki, najpierw tymczasowo, potem na dłużej, przejął dotychczasowy asystent Mladen Krstajic. Nowy numer jeden może liczyć Rosji na wielu znanych zawodników. Branislav Ivanović, Aleksandar Kolarov, Nemanja Matić i Sergej Milinković-Savić to piłkarze, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Swoje miejsce w kadrze na mundial znalazł także Aleksandar Prijović, były gracz Legii, który dołożył swoje trzy grosze w walce o bilety do Rosji.

Mecze Polaków z Serbami mają już długą tradycję - obie reprezentacje spotykały się dwadzieścia sześć razy. Bilans jest jak na razie korzystniejszy dla Biało-Czerwonych. W starciach z Orłami z Bałkan zaliczyliśmy dziesięć zwycięstw, siedem remisów i dziewięć porażek. Jedyna potyczka Polaków z Serbami podczas mistrzostw świata miała miejsce na niemieckim turnieju w 1974 roku. „Orły Górskiego” zmierzyły się z ówczesną Jugosławią w fazie grupowej, wygrywając pewnie 2:1 po bramkach Deyny i Lato.

Tomasz Brożek
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony