Strona główna » Aktualności » Myślał, że dostanie „wałka”

Myślał, że dostanie „wałka”

Data publikacji: 11-08-2010 09:25



Na odprawie przed meczem z Arką Gdynia Kamil Rado myślał, że będzie tym z dziewiętnastu graczy przebywających na zgrupowaniu przedmeczowym, który wyląduje na trybunach. „Myślałem, że to ja dostane tak zwanego „wałka”, czyli pójdę siedzieć na trybuny. Występ więc był dla mnie bardzo dużą niespodzianką. Bardzo się z tego cieszę, mam nadzieję, że to nie ostatni mój mecz” – opowiada po swoim ligowym debiucie Kamil Rado.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Wszystko zaczęło się od sobotniego telefonu od trenera Kulawika. „Dzień przed meczem trener zadzwonił do mnie, żebym przyjechał na trening pierwszej drużyny na 16” –zaczął Kamil opowieść o tym, jak po raz pierwszy od meczu z początku tego roku w Bełchatowie znalazł się w kadrze meczowej. „Następnego dnia po odprawie meczowej zobaczyłem, że jestem narysowany w pierwszym składzie” – dodał piłkarz.

Emocje po tym, gdy młody zawodnik. dowiedział się, że gra od pierwszej minuty, były ogromne. „Na początku miałem nogi z waty, ale po pięciu, dziesięciu minutach oswoiłem się z myślą, że gram” – zdradził Rado. „Emocje były przede wszystkim przed meczem. Jak już wyszedłem na boisko, to tak nie myślałem o tym wszystkim” – dodał zawodnik.

W rozładowaniu stresu pomagali Kamilowi starsi koledzy z zespołu. „Koledzy z drużyny mówili, żeby spokojnie do tego podejść, żeby się nie denerwować, bo oni mi pomogą. Przed meczem rozmawiali ze mną, żeby rozładować napięcie. W trakcie spotkania Radosław Sobolewski podpowiadał mi, ustawiał mnie. Mówił mi, gdzie się mam przesuwać, kogo mam kryć” – opowiadał zawodnik.

Ligowy debiut Kamila w telewizji oglądali znajomi, a także cała jego rodzina. „Gdy zadzwoniłem do rodziny przed meczem z informacją, że gram, byli bardzo zadowoleni, ale w sumie to byli też w szoku. Wszyscy znajomi i cała rodzina – nawet babcia i dziadek, oglądali mecz. Po meczu natomiast cały czas ktoś pisał, dzwonił. Tata ciągle dzwonił pytać, jak się czuję” – powiedział Rado.

Kamil nie chciał po spotkaniu zbyt wnikliwie oceniać swojego debiutu. „Myślę, że to nie był najgorszy występ, ale mógł być też lepszy” – zwięźle podsumował zawodnik. „Jestem bardzo wdzięczny trenerowi Kulawikowi, że dał mi szansę, że mogłem zadebiutować i pokazać się” – dodał. Piłkarz też nie chciał szczegółowo porównywać się z innymi dwudziestolatkami, grającymi już w Ekstraklasie, jak Artur Sobiech czy Mateusz Klich. „Wisła to dużo lepszy klub niż Cracovia czy Ruch. Tu na pewno ciężej jest się dostać do pierwszego składu” – zaznaczył piłkarz.

M. Górski
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony