Strona główna » Aktualności » Niemoc przy Cichej

Niemoc przy Cichej

Data publikacji: 15-08-2010 21:09



Wisła musi przełknąć gorycz pierwszej porażki ligowej. Na stadionie przy ul. Cichej trzecia drużyna ubiegłego sezonu zasłużenie wygrała z wicemistrzem 2:0 po bramkach Krzysztofa Nykiela i Gabora Straki.

Fot. Kazek K Fot. Kazek K

W porównaniu do meczu z Arką, trener Tomasz Kulawik dokonał trzech znaczących zmian w wyjściowym składzie. Zamiast Gordana Bunozy na środku defensywy zagrał powracający po kontuzji Cleber, na ławce rezerwowych usiadł Piotr Brożek, a w ataku obok Macieja Żurawskiego zagrał debiutujący w barwach Wisły Argentyńczyk Andres Rios.

Zobacz bramki z tego meczu na WisłaTube!

Początkowe minuty spotkania były wyrównane, jednak gospodarze w miarę upływu czasu grali coraz odważniej i atakowali coraz groźniej. Pierwsze ostrzeżenie Wiślacy dostali w 18. minucie, kiedy Cleber w ostatniej chwili uprzedził zawodnika Ruchu, wybijając piłkę na rzut rożny. W 20. minucie po błędzie Erika Cikosa chorzowianie przejęli piłkę przy polu karnym Wisły, w pole szesnastu metrów wpadł Gabor Straka, ale Mariusz Pawełek obronił strzał Słowaka, wybijając futbolówkę na róg. Chwilę później jednak po zagraniu z rzutu rożnego Straki Krzysztof Nykiel strzałem głową zdołał umieścić piłkę w siatce Wisły. Błąd przy tym zagraniu popełnili Mariusz Pawełek i Junior Diaz, stojący na linii bramkowej, którzy nie zrozumieli się w tej sytuacji i żaden nie wybił piłki. Dziesięć minut później podopieczni Waldemara Fornalika wykorzystali błąd źle grającej defensywy Wisły i podwyższyli na 2:0. W pole karne drużyny gości wpadł Gabor Straka, który z kilkunastu metrów strzelił celnie obok Mariusza Pawełka.

Zobacz zdjęcia z meczu!

Chorzowianom nie wystarczyło prowadzenie dwoma bramkami. Gdyby gospodarze byli bardziej skuteczni, mogliby prowadzić po pierwszej połowie 3:0 albo nawet 4:0. Pierwszy celny strzał na bramkę Ruchu Wiślacy oddali w 41. minucie, ale Krzysztof Pilarz nie dał się zaskoczyć Kamilowi Rado. Minutę później z 20 metrów strzelał Maciej Żurawski, ale trafił wprost w bramkarza „Niebieskich”.

W drugiej części spotkania gospodarze grali już spokojniej, w pełni kontrolując przebieg meczu, mimo że Wiślacy starali się odrobić straty. W 53. minucie bliski zdobycia kontaktowej bramki był Andres Rios, jednak piłkę zmierzającą do celu wybił Marcin Malinowski. W 67. minucie Patryk Małecki huknął zza linii pola karnego, ale futbolówka poleciała obok słupka bramki Krzysztofa Pilarza, a w 70. minucie Rafał Grodzicki wybił piłkę głową z linii bramkowej po podaniu z rzutu rożnego. Na 12 minut przed końcem spotkania Pilarz popisał się świetną interwencją, ratując swój zespół przed utratą gola.

Błędy w defensywie i niemoc strzelecka zadecydowały o porażce Białej Gwiazdy w Chorzowie. Za tydzień Wisłę czeka kolejny pojedynek wyjazdowy. Żeby tam myśleć o korzystnym wyniku, podopieczni trenera Kulawika muszą ze swojej gry wyeliminować te błędy, przez które przegrali z Ruchem.

Ruch Chorzów – Wisła Kraków 2:0 (2:0)

1:0 Nykiel 21’
2:0 Straka 31’

Ruch Chorzów:
Pilarz – Nykiel, Grodzicki, Sadlok, Bronowicki – Grzyb, Straka, Malinowski, Pulkowski (74’ Lisowski) – Zając (90’ Piech) – Olszar (78’ Janoszka)

Wisła Kraków:
Pawełek – Cikos (78' Łobodziński), Kowalski, Cleber, Diaz – Kirm (62’ Boguski), Sobolewski, Małecki – Rado (46’ Paljić), Rios – Żurawski

Żółte kartki: Grodzicki (Ruch) – Paljić (Wisła)
Sędziował: Michał Mularczyk (Skierniewice)
Widzów: 5 000

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony