Strona główna » Aktualności » Niewykorzystane okazje się mszczą. Wisła K. - Wisła P. 1:1

Niewykorzystane okazje się mszczą. Wisła K. - Wisła P. 1:1

Data publikacji: 10-08-2018 22:33



Czwarta kolejka Lotto Ekstraklasy, trzeci mecz u siebie i drugi remis. W meczu dwóch imienniczek padł wynik 1:1, a bramki zdobywali Zdenek Ondrašek oraz Ricardinho. Biała Gwiazda mimo przewagi musi zadowolić się jednym oczkiem.  

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

Wisła Kraków po ostatniej porażce w Białymstoku bardzo chciała wrócić na zwycięską ścieżkę, na którą w obecnym sezonie nie zdołała jeszcze trafić ekipa Nafciarzy. Pod wodzą Dariusza Dźwigały płocczanie w trzech spotkaniach zdobyli zaledwie punkt. Nowy szkoleniowiec przyjezdnej Wisły postanowił więc nieco zmienić wygląd wyjściowej jedenastki - w pierwszym składzie zagrali m.in. Patryk Stępiński czy znany i lubiany przy Reymonta Semir Štilić. Trener Maciej Stolarczyk zdecydował się ponownie zaufać tym samym piłkarzom z pola, na bramce zaś po raz pierwszy od początku spotkania zagrał Mateusz Lis, który zastąpił pauzującego za czerwoną kartkę Michała Buchalika. 
 
Stadiony świata
 
Od pierwszych minut spotkania to Biała Gwiazda starała się prowadzić grę, zaś Nafciarze ograniczali się do kontrataków, które jednak nie przynosiły wiele zagrożenia pod bramką Lisa. Dość powiedzieć, że w pierwszych dwóch kwadransach najgroźniej pod bramką Lisa zrobiło się, gdy jego wykop zblokował Ricardinho. Nim jednak miała miejsce ta sytuacja dwa razy bramce strzeżonej przez Thomasa Dähne zagroził Jesús Imaz, który najpierw po wrzutce Pietrzaka główkował minimalnie obok słupka, a po chwili pokusił się o lob z połowy boiska, widząc wysuniętego bramkarza płocczan. Futbolówka poszybowała jednak nieco nad poprzeczką. W 24. minucie pierwszy celny strzał w spotkaniu oddał Patryk Małecki, a duże problemy ze złapaniem zmierzającej przy bliższym słupku piłki był Dähne. Dziewięć minut później Niemiec był już zupełnie bezradny, a bramkę-marzenie zdobył Zdenek Ondrašek. Po wrzutce z prawej strony piłkę klatką piersiową zgrał Rafał Boguski, a Kobra kropnął z woleja tak, że piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki! 

Porzekadło dało o sobie znać
 
Zamroczona Wisła Płock nie była w stanie odpowiedzieć, a chwilę później mogła stracić drugą bramkę - gdyby tylko Imaz uderzył z 16 metrów nieco wyżej, Dähne nie miałby szans na skuteczną interwencję. Jedyną groźną okazję przyjezdni stworzyli sobie za sprawą Ricardinho. Brazylijczyk, w przeszłości król strzelców ligi mołdawskiej, uderzył mocno z narożnika pola karnego, ale Lis końcami rękawic przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Pierwsza część spotkania zakończyła się zasłużonym prowadzeniem Białej Gwiazdy. Druga rozpoczęła się zaś od groźnej akcji Wisły Płock. Po błędzie Bartkowskiego niekryty Szwoch dośrodkował na głowę Ricardinho, a piłkarz z Kraju Kawy nie trafił w światło bramki. 
 
Odpowiedź Białej Gwiazdy była dziełem Rafała Boguskiego, który w sprytny sposób odegrał futbolówkę do Ondraška. Czech tym razem za bardzo odchylił się przed strzałem i huknął równie mocno, co niecelnie. Po chwili płocczanie przycisnęli nieco mocniej, efektem czego był strzał Merebaszwilego, z którym na raty poradził sobie Lis. Krakowianie przebudzili się i powinni byli wyjść na dwubramkowe prowadzenie, ale najpierw woleja Bartkowskiego złapał Dähne, a po złym wykopie bramkarza z Niemiec przed bramką znalazł się Imaz, który odgrywał jednak do Ondraška znajdującego się na ofsajdzie. Co nie powiodło się w 60. minucie, niemal musiało udać się 300 sekund później, ale w klarownej sytuacji Jesús Imaz lobując Dähne trafił w poprzeczkę, a dobijający do pustej bramki Małecki przeniósł futbolówkę nad bramką. I wtedy dało o sobie znać pewne piłkarskie porzekadło… 
 
Centymetry od bycia dżokerem
 
Tuż po wznowieniu Nafciarze przeprowadzili zabójczą kontrę prawą flanką i po mądrym zgraniu piłki przez jednego z płocczan futbolówka spadła na głowę Ricardinho, który pocelował przy samym prawym słupku bramki Lisa nie dając mu szans. Podopieczni Dariusza Dźwigały chcieli pójść za ciosem, ale szybko musieli zweryfikować swoje podejście - zaledwie trzy minuty po wyrównaniu Patryk Stępiński otrzymał drugą żółtą kartkę i Nafciarze zaczęli grę w osłabieniu. Jednak i tak to płocczanie w dziesięciu jako pierwsi stworzyli sobie stuprocentową sytuację. Po wolnym z prawej strony boiska Alan Uryga znalazł się sam przed Lisem, ale uderzył nieco za wysoko. W 89. minucie stare porzekadło o niewykorzystanych szansach mogło się sprawdzić i w drugą stronę, ale Kamil Wojtkowski chybił z 10. metrów będąc zupełnie nieobstawionym. Jeszcze bliżej gola był kolejny zmiennik Jakub Bartosz, który w 95. minucie w trudnej sytuacji główkował w spojenie słupka z poprzeczką. W ostatniej akcji meczu pięknie przedarł się Wojtkowski, ale ostatecznie jego strzał i dobitka padły łupem Thomasa Dähne. W meczu dwóch imienniczek padł remis, ale dziś dla Białej gwiazdy jest to tylko remis.

Wisła Kraków - Wisła Płock 1:1 (1:0)
1:0 Ondrašek 33’
1:1 Ricardinho 66’

Wisła K.: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak - Basha, Kort - Boguski (74’ Košt’ál), Imaz (84’ Bartosz), Małecki (66’ Wojtkowski) - Ondrašek 
 
Wisła P.: Dähne - Stefańczyk, Uryga, Dźwigała, Stępiński - Szymański, Furman - Szwoch (63’, Štilić (46’ Merebaszwili), Varela (74’ Łasicki) - Ricardinho
 
Żółte kartki: Boguski, Basha - Furman, Stępiński (x2), Uryga, Łasicki
Czerwona kartka: Stępiński (69’, za dwie żółte)
 
Sędziował: Daniel Stefański z Bydgoszczy
 
Widzów: 11 025
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA  


do góry strony