Strona główna » Aktualności » Pożegnanie roku bez punktów

Pożegnanie roku bez punktów

Data publikacji: 16-12-2016 22:22



W meczu 20. kolejki Ekstraklasy Biała Gwiazda uległa Ruchowi Chorzów 0:1. Autorem jedynego trafienia w meczu był Jarosław Niezgoda, który pokonał świetnie dysponowanego dziś Łukasza Załuskę dopiero w 80. minucie.

Fot. Przemek Marczewski Fot. Przemek Marczewski

Zobacz galerię z tego meczu

Ostatni w 2016 roku mecz Białej Gwieździe przyszło rozegrać przy ul. Cichej w Chorzowie. Rywalem podopiecznych duetu Kmiecik - Sobolewski był Ruch, czerwona latarnia ligowej tabeli. Niebiescy przystępowali do gry w składzie identycznym jak ten w meczu z Wisłą Płock, a w jedenastce krakowskiej ekipy: Arkadiusza Głowackiego zastąpił Richard Guzmics, Bobana Jovicia zmienił Jakub Bartosz, a Zdenek Ondrasek pojawił się w wyjściowym składzie kosztem Denisa Popovicia.

Nuda, nuda, nuda
 
Jako pierwsi do ataku rzucili się Wiślacy, którzy przycisnęli chorzowian pod ich polem karnym. Po szybkiej wymianie podań Petar Brlek dośrodkował jednak do nikogo. Chwilę później Paweł Brożek mógł pokusić się o strzał, lecz szukał jeszcze Patryka Małeckiego, a jego podanie przecięli defensorzy Ruchu. W odpowiedzi na uderzenie z dystansu zdecydował się Łukasz Surma, ale i jego próba nie doleciała do bramki Łukasza Załuski. W 14. minucie po raz pierwszy musiał interweniować Libor Hrdlicka, po tym jak zaskoczyć próbował go... Łukasz Surma. Po dośrodkowaniu Sadloka weteran ekstraklasowych boisk skiksował, lecz futbolówka wpadła prosto w koszyczek Słowaka.

Dwie minuty później szybką kontrę Ruchu mógł zamienić na bramkę Kamil Mazek. Młody skrzydłowy ruszył do zagranej przez Lipskiego w tempo piłki i z boku pola karnego stanął oko w oko z jadącym na wślizgu Załuską. Górą był bramkarz Wisły, który prawą nogą odbił uderzenie 22-latka. W 21. minucie bramkarz krakowian po raz kolejny musiał interweniować, gdy Kowalczyk dośrodkowywał w pole karne. Chwilę później zagotowało się pod bramką Wiślaków, jednak uderzenie Mazka zostało zablokowane przez Macieja Sadloka. Podobnie było i w 33. minucie po wrzutce Lipskiego, lecz sytuacja ta zakończyła się bez strzału chorzowian.
 
Nie ukrywajmy - przez dwa pierwsze kwadranse nie było to porywające widowisko. Pierwszy raz naprawdę groźną kontrę Wiślacy wyprowadzili w 38. minucie. Ondrasek podał do Brożka, a ten wyłożył futbolówkę przed pole karne, do czyhającego na nią Petara Brleka. Chorwat uderzył technicznie, a piłka odbiła się od ofiarnie interweniującego obrońcy i zmyliła Hrdlickę, lecz minęła bramkę Ruchu. Parę momentów potem Zdenek Ondrasek oddał premierowy celny strzał głową, ale tym razem piłka padła łupem Hrdlicki. Po chwili z około 35. metrów sprawdził się Brlek, ale był to typowy strzał do statystyk. Tym akcentem zakończyła się bezbarwna pierwsza część spotkania. 
 
Załuska time!
 
Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian, lecz dużo szybciej zaczęło się coś dziać. Kowalczyk odebrał piłkę Boguskiemu, pobiegł kilkadziesiąt metrów i zgrał ją do Niezgody, a wypożyczony z Legii napastnik uderzył celnie, acz w interweniującego Załuskę. Bramkarz Wisły jak dotąd był najjaśniejszą postacią w krakowskim zespole, co potwierdził w 52. minucie, gdy sparował na rzut rożny uderzenie z dystansu Piotra Ćwielonga. Również minutę później wiślacki golkiper popisał się świetną paradą po główce Niezgody. W 54. minucie 34-latek wspiął się na wyżyny możliwości i jedną ręką odbił mierzony strzał Kamila Mazka.
 
Pierwszą ripostą Wisły była akcja Patryka Małeckiego, który otrzymał idealne długie podanie od Petara Brleka. Mały złamał do środka i uderzył w światło bramki, lecz Hrdlicka był na posterunku. W 65. minucie po zbyt krótkim zgraniu piłki głową przez Sadloka w sytuacji sam na sam z Załuską znalazł się Mazek, lecz po raz trzeci w starciu tej dwójki górą był nasz bramkarz. W odpowiedzi Petar Brlek zagrał mierzoną długą piłkę do Jakuba Bartosza, który płaskim podaniem szukał w polu bramkowym Zdenka Ondraska. Czecha uprzedził jednak Słowak Hrdlicka. Na siedemnaście minut przed końcem znowu do interwencji zmuszony został Załuska, tym razem za sprawą wrzutki Lipskiego z rzutu wolnego. 
 
Zgoda buduje, Niezgoda rujnuje...
 
Już w ostatnim kwadransie piłkę na nodze miał Jarosław Niezgoda, lecz Alan Uryga zablokował jego woleja. Co młodzianowi nie udało się w 77. minucie, powiodło się w końcu trzy minuty później. Po dośrodkowaniu z prawej strony Uryga zbyt krótko wybił futbolówkę, która spadła pod nogi Niezgody. Napastnik Niebieskich huknął z woleja, piłka odbiła się od Guzmicsa i zmyliła bezradnego tym razem Załuskę. Bramkarz Wisły po raz kolejny musiał się wykazać po strzale Monety, który zmienił kontuzjowanego Ćwielonga.

Chwilę później po podaniu Małeckiego, które niefortunnie przedłużył jeden z graczy Ruchu, w dogodnej sytuacji znalazł się Paweł Brożek, któremu zupełnie nie wyszedł strzał z powietrza. Już w 90. minucie meczu zza pola karnego uderzył Alan Uryga, lecz futbolówka nabrała rotacji odchodzącej i nie znalazła drogi do siatki. Na nic więcej Wiślaków nie było stać i musieli oni przełknąć gorycz porażki. Teraz pora na przerwę zimową i pozostaje nam wierzyć w to, że przyszły rok będzie mniej szalony niż obecny. 
 
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 1:0 (0:0)
1:0 Niezgoda 81'
 
Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Kowalczyk - Surma, Urbańczyk - Mazek, Lipski, Ćwielong (77' Moneta) - Niezgoda (84' Arak)
 
Wisła: Załuska - Bartosz, Guzmics, Uryga, Sadlok - Boguski (84' Cywka), Mączyński, Brlek, Małecki - Brożek (88' Popović), Ondrasek
 
Żółte kartki: Surma, Lipski, Kowalczyk - Guzmics
 
Sędziował: Paweł Gil z Lublina
 
Widzów: 7 137
 
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA


do góry strony