Strona główna » Aktualności » Remis w ostatniej sekundzie

Remis w ostatniej sekundzie

Data publikacji: 15-07-2009 22:58



Levadia przyjechała po bramkę i korzystny wynik - i to udało się jej osiągnąć. W pierwszym meczu II rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów Wisła Kraków zremisowała z Levadią Tallin 1:1.

Fot. Maks Michalczak Fot. Maks Michalczak

Około trzech tysięcy widzów przyjechało do Sosnowca, aby obejrzeć pierwszy występ Wisły Kraków w tym sezonie - spotkanie w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów przeciwko mistrzowi Estonii, Levadii Tallin. Dla Wiślaków był to też pierwszy mecz o stawkę rozegrany na Stadionie Ludowym w roli gospodarza.

Biała Gwiazda miała sporo problemów kadrowych i trener Skorża musiał na prawej obronie wystawić nominalnego pomocnika, Wojciecha Łobodzińskiego. W składzie Wisły od pierwszej minuty grali nowi zawodnicy krakowskiej drużyny - Mariusz Jop i Andraż Kirm.
 
Zapraszamy do oglądania galerii! 

Na początku spotkania dosyć niespodziewanie przewagę wypracowali sobie podopieczni Igora Prinsa. W miarę upływu kolejnych minut Wisła grała coraz śmielej, ale brakowało skutecznego wykończenia akcji.

Najlepszą okazję do zdobycia bramki dla gospodarzy miał w 33. minucie świetnie spisujący się Andraż Kirm, ale piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę.

W 40. minucie goście sprawili nie lada sensację. Nikita Andriejew, najskuteczniejszy strzelec Levadii, ominął Mariusza Jopa i strzelił tuż przy słupku. Mariusz Pawełek nie zdołał wyciągnąć tej piłki i Levadia prowadziła na Stadionie Ludowym 1:0.

W drugiej części spotkania Wiślacy próbowali odrobić stratę, ale piłkarze Levadii skutecznie bronili dostępu do swojej bramki. Gospodarzom brakowało też szczęścia - w 49. minucie Martin Kaalama piąstkował piłkę tak, że ta uderzyła w twarz zawodnika Estonii, ale futbolówka do bramki nie wpadła. W 56. minucie piłka po strzale Juniora Diaza znowu uderzyła w poprzeczkę, a dobitkę Mariusza Jopa obronił bramkarz gości.

Gry obu drużynom nie ułatwiała burza, która w trakcie meczu rozpętała się nad Sosnowcem. Mimo padającego deszczu w końcówce spotkania doskonałą okazję do wyrównania miał Radosław Sobolewski, ale piłka po jego strzale tylko minęła spojenie słupka z poprzeczką. Już w doliczonym czasie gry futbolówkę mógł do własnej bramki skierować piłkarz Levadii, ale i tym razem szczęście sprzyjało gościom. Jednak już w doliczonym czasie gry kibiców na stadionie w euforię wprawił Piotr Ćwielong, który strzelił gola, wykorzystując podanie Pawła Brożka.

Wiślacy mimo wszystko są w trudnej sytuacji przed rewanżem. Na wyjeździe muszą strzelić Levadii bramkę, a okazuje się to bardzo, bardzo trudne.

Wisła Kraków - Levadia Tallin 1:1 (0:1)
0:1 Andriejew 40'
1:1 Ćwielong 90'

Wisła Kraków:
Pawełek – Łobodziński (46' Ćwielong), Jop, Marcelo, Piotr Brożek – Małecki, Sobolewski, Diaz, Kirm – Jirsak (73' Cantoro), Paweł Brożek

Levadia Tallin: Kaalma – Marmor (46' Šišov), Morozow, Kalimullin, Teniste – Malow, Iwanov (84' E. Puri), Nahk, S. Puri – Andriejew, Gussiejew (82' Zelinski)

Żółte kartki: Puri, Nahk (Levadia)
Sędziował: Tommy Skjerven (Norwegia)

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony