Strona główna » Aktualności » Wisła zatopiła Legię!

Wisła zatopiła Legię!

Data publikacji: 12-11-2010 22:08



Legia przyjechała na Reymonta opromieniona czterema kolejnymi zwycięstwami. Wisła ciułała punkty, ale swoją postawą nie zachwycała. Po raz kolejny jednak okazało się, że piłka nożna to sport piękny, bo końcowy wynik niełatwo przewidzieć. Wisła po wspaniałej walce i zwłaszcza w drugiej połowie, bardzo dobrej grze, rozgromiła przyjezdnych aż 4:0!

Fot. Daniel Gołda Fot. Daniel Gołda

Dla Wisły mecz z Legią był bardzo ważny. Nie tylko dlatego, że mógł przynieść kolejne trzy punkty i prestiż. Mecz z Legią mógł pokazać w jakim miejscu znajduje się obecnie Wisła, krytykowana za styl jaki pokazywała w dotychczasowych pojedynkach ligowych.

Zobacz zdjęcia wykonane przez Maksa Michalczaka.

Waga spotkania była widoczna od pierwszego gwizdka sędziego. Choć na początku kibice nie oglądali porywającego widowiska, walki na murawie była co nie miara. W efekcie zawodnicy obu jedenastek co i rusz padali na boisko po twardych starciach z rywalami. Jedyną jaskółką po stronie Wisły zwiastującą lepszą grę był mocny strzał Jirsaka na samym początku meczu, po którym futbolówka nieznacznie minęła bramkę gości.

Zobacz skrót tego spotkania na WisłaTube!

Pierwsza w piłkę zaczęła grać Legia. Przed doskonałą szansą na zdobycie bramki, po błędzie wiślaków w środku pola, stanął Manu. Mariusz Pawełek potwierdził jednak swoją wysoką formę. Bramkarz „Białej Gwiazdy” doskonale skrócił kąt, nie pozwalając legioniście na umieszczenie piłki w siatce.

Zobacz galerie zdjęć Daniela Gołdy

Jeszcze lepszą sytuację do otworzenia wyniku miał Marcin Komorowski. Po jednym z wielu rzutów wolnych piłka trafiła wprost na głowę niepilnowanego obrońcy warszawian i chyba tylko on wie, w jaki sposób futbolówka nie przekroczyła linii bramkowej. Zawodnik Legii nie zmusił Pawełka do interwencji, bo trafienie w światło bramki okazało się zadaniem ponad jego siły.

  Gospodarze, którzy rozpoczęli to spotkanie z dużym animuszem, zaczęli stwarzać okazje bramkowe dopiero pod koniec pierwszej połowy. Najpierw Machnowskiego zatrudnili Garguła i Małecki, później szans ukraińskiemu golkiperowi nie dał najlepszy snajper Wisły, Paweł Brożek. Trafienie Brożka poprzedziła popisowa akcja wiślaków.  Paljic znalazł na prawym skrzydle Jirsaka, ten posłał dośrodkowanie w pole karne gości, a piłka spadła dokładnie na nogę napastnika „Białej Gwiazdy”. Brożek dał w tej sytuacji popis zdolności gimnastycznych i techniki, których nie powstydziliby się najlepsi snajperzy globu. 

  Druga połowa meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia wiślaków. Gospodarze, którzy w swojej grze zaczęli przypominać Wisłę z jej najlepszych czasów, bardzo płynnie wymieniali piłkę na połowie gości. To zaowocowało kolejnymi szansami, a już pierwszą z nich wykorzystał Małecki. Po grze na jeden kontakt z Brożkiem pomocnik „Białej Gwiazdy” znalazł się 16 metrów przed bramką Machnowskiego i płaskim strzałem nie dał szans Ukraińcowi.

Wydawało się, że po drugiej straconej bramce Legia rzuci się do odrabiania strat, ale nic takiego się nie stało. Wiślacy bardzo pewnie spisywali się w obronie, dlatego podopieczni trenera Skorży nie stwarzali bramkowych sytuacji. Po raz kolejny za to trafiła Wisła. Małecki zagrał w tempo do wbiegającego w pole karne Kirma, ten został wytrącony z równowagi przez Machnowskiego, a z 11 metrów pewnie uderzył Brożek.

3:0 to wynik, który z pewnością zadowoliłby nawet najbardziej wybrednych sympatyków „Białej Gwiazdy”. Wiślacy nie zamierzali jednak na tym poprzestawać. W 84. minucie Patryk Małecki dynamicznie wbiegł w pole karne, mimo asysty obrońcy oddał bardzo groźny strzał, a do odbitej przez bramkarza Legii piłki dopadł Cezary Wilk. Pomocnik, który na boisku pojawił się dopiero w drugiej odsłonie spotkania ambitnie rzucił się w stronę futbolówki i strzałem głową umieścił ją w siatce.

Końcowe minuty meczu stały już pod znakiem dominacji warszawian, którzy z determinacją walczyli o poprawę katastrofalnego rezultatu. Ich próby nie przyniosły jednak rezultatu i pogrom Legii stał się faktem. Teraz można się tylko zastanawiać, co kibica Wisły ucieszyło bardziej: zwycięskie derby czy tak przekonujące zwycięstwo nad gośćmi ze stolicy.

Wisła Kraków – Legia Warszawa 4:0 (1:0)

1:0 Paweł Brożek 41’
2:0 Małecki 50’
3:0 Paweł Brożek (k.) 60’
4:0 Wilk 84’

Wisła Kraków: Pawełek – Cikos, Chavez, Bunoza, Paljić – Małecki, Sobolewski (89' Boukhari), Garguła, Jirsak (61' Wilk), Kirm – Paweł Brożek (77' Żurawski)

Legia Warszawa:
Machnowskij – Jędrzejczyk, Astiz, Komorowski, Kiełbowicz – Manu, Vrdoljak (71’ Rybus), Borysiuk, Radović, Szałachowski (46' Iwański) – Kucharczyk (61' Mezenga)

Żółte kartki: Jirsak (Wisła) – Machnowskij, Radović (Legia)
Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 18 200

Biuro Prasowe Wisły Kraków SA



do góry strony