Dwugłos trenerski: Górnik Łęczna vs. Wisła

Udanie zakończyło się sobotnie spotkanie dla podopiecznych trenera Adriána Guľi. Biała Gwiazda po ciekawym widowisku pokonała Górnika Łęczna 3:1. Bramki dla drużyny z Małopolski strzelali Michal Skvarka, Yaw Yeboah oraz Felicio Brown Forbes. Z kolei honorowe trafienie dla gospodarzy to dzieło Michala Frydrycha, bowiem Wiślak nieszczęśliwie wpakował piłkę do własnej siatki. Co po meczu powiedzieli trenerzy obu ekip?


  • 22.08.2021r.
  • A. Warchał

Adrián Guľa - Wisła Kraków

Po dwóch nieudanych meczach Biała Gwiazda wróciła na właściwą ścieżkę, ogrywając w delegacji beniaminka z Łęcznej. Jak spotkanie to wyglądało z perspektywy ławki trenerskiej? „Myślę, że wykonaliśmy dobrą pracę. W długich fragmentach meczu graliśmy bardzo dobrze. Oczywiście przeciwnik miał sporo możliwości na początku spotkania, ale my pokazaliśmy dużą pewność siebie i graliśmy zgodnie z założeniami taktycznymi. Uważam jednak, że mogliśmy „zamknąć” nieco wcześniej tę rywalizację. Będziemy musieli podczas kolejnych treningów popracować nad naszą efektywnością, lecz mimo wszystko jestem zadowolony” - powiedział Adrián Guľa, dodając: „Chciałbym podziękować za wsparcie naszym kibicom, a także zawodnikom za dobrze wykonaną pracę”.

Kamil Kiereś - Górnik Łęczna

„Trochę płacimy frycowe, bo wiemy o tym, że musimy przede wszystkim poprawić organizację gry w nowym systemie. Chcieliśmy kontynuować pracę nad tym ustawieniem. Nastawialiśmy się obiecująco do tego spotkania i wydaje mi się, że początkowy obraz był zadowalający, bo bardzo szybko przechwyciliśmy piłkę w środkowej strefie tak, jak sobie zakładaliśmy” - powiedział trener gospodarzy. „Już w pierwszej minucie mogliśmy otworzyć wynik spotkania, ale Michał Mak nie wykorzystał doskonałej sytuacji. Na pewno to są kluczowe momenty. Kiedy grasz z mocnym rywalem, musisz takie okazje wykorzystywać. Moim zdaniem w pierwszej fazie pierwszej połowy Wisła częściej posiadała piłkę, a my byliśmy bardziej skupieni na odbiorze. Nie pozwalaliśmy rywalowi na grę środkiem. Naszą bolączką w Ekstraklasie jest to, że przede wszystkim tracimy sporo bramek z kontry, bo pierwszy gol padł po naszym aucie na połowie przeciwka i zostaliśmy skontrowani. Wydaje mi się, że najtrudniejszy moment meczu był właśnie przy wyniku 0:1. Byliśmy rozrzuceni po całym boisku, podchodziliśmy wysoko do rywala, a Wisła wykorzystywała przestrzeń. Były też fazy, kiedy Wisła mogła podwyższyć, ale przetrwaliśmy to i w końcówce pierwszej połowy wypracowaliśmy kilka akcji w bocznych strefach, gdzie odgrywaliśmy futbolówkę po stronie Gąski czy Dziwniela, ale brakowało precyzji” - skomentował.


Szkoleniowiec gospodarzy pochwalił umiejętności zawodników występujących z białą gwiazd na piersi, zwracając uwagę na ich przydatności i wartość, jaką dają na boisku. „Możemy mieć pretensje do siebie za to, co działo się w drugiej połowie. W przerwie mówimy sobie, że wchodzimy mocno w drugą część i nie poddajemy się mentalnie, a w prostej sytuacji dajemy się ograć. Wisła miała przewagę w tym, że posiadała takich zawodników, jak Yeboah, który potrafił skutecznie wykorzystać indywidualną akcję, więc 2:0 dla krakowian nie było łatwym momentem. Później znowu przytrafił się indywidualny błąd, który dał rywalom bramkę. Mimo to nasze akcje były płynniejsze, a goście w drugiej odsłonie nie mieli zbyt wielu sytuacji. Na koniec udało nam się zdobyć bramkę na 1:3, honorową” - zakończył.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV