Morys: Czuć pewną zmianę poziomu

Spotkanie Wiślakow z Arką Gdynia w ramach 36. kolejki nie było pewnie wymarzoną scenerią do debiutu w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy, ale oficjalny premierowy mecz w seniorskiej piłce zawsze jest wielkim przeżyciem, niezależnie od wyniku. Ten dzisiaj nie był korzystny, bo to Arka wywalczyła trzy punkty, ale okazję do pokazania się na murawie dostał Daniel Morys.


  • 13.05.2019r.
  • Krzysztof Pulak, M. Chlebek
  • Przemysław Marczewski

Nie jest łatwo przestawić się z piłki juniorskiej na ten wyższy poziom, ale jak zgodnie deklarują zawodnicy, zawsze trzeba być gotowym, by pomóc drużynie. Dzisiaj takie zadanie przypadło młodemu prawemu obrońcy. Jakie wrażenia towarzyszyły mu po meczu? „Wiadomo, że przeskok jest duży, czuć pewną zmianę poziomu, ale myślę, że fajnie się wpasowałem. Oczywiście, to jeszcze nie jest to, czego wszyscy oczekują, ale mam nadzieję, że z biegiem czasu i wraz z kolejnymi meczami będzie coraz lepiej” - mówił na gorąco 18-latek.

Nieustanna chęć wygranej

Spotkanie nie ułożyło się po myśli Wiślaków, ponieważ już w 5. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Chociaż później podopieczni Macieja Stolarczyka zdołali wyrównać, to w drugiej połowie Arkowcy ponownie zademonstrowali swoją siłę. Czy tak szybka strata bramki zadziałała bardziej mobilizująco na gości czy bardziej dodała animuszu rywalowi? „Po stracie bramki dalej mieliśmy tę samą myśl, żeby wygrać i nadal byliśmy świadomi tego, co chcemy osiągnąć: chcieliśmy zdobyć trzy punkty. Wiadomo, gdzieś z tyłu głowy mieliśmy też świadomość, że przeciwnicy jakiejś wyborowej sytuacji nie stworzyli, bo trafili bramkę po rzucie z autu. Jeśli chodzi o drugą połowę spotkania to trudno na gorąco wszystko ocenić, musiałbym to jakoś przeanalizować, ale myślę, że delikatnie oddaliśmy pole gry, tak było czuć z boiska. I wizualnie, wydaje mi się, że też to nie wyglądało tak, jak gramy zawsze” - zanalizował obrońca.

W miarę jedzenia apetyt rośnie. Jak na ostatnie spotkanie, rozgrywane przy Reymonta, zapatruje się debiutant z Gdyni? „Zobaczymy, oczywiście, że chciałbym zagrać, zwłaszcza przed własną publicznością, która jest zawsze tak liczna. Ale to już zostawiam trenerowi, ja jestem gotowy” - zadeklarował Morys.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację