Przegląd prasy: Wisła górą w Piłkarskim Klasyku

Piłkarze krakowskiej Wisły poszli za ciosem i niesieni dopingiem wielotysięcznej widowni  pokonali przy Reymonta drużynę warszawskiej Legii 1:0, a bramkę na wagę trzech punktów zdobył Felicio Brown Forbes. Jak niedzielne Derby Polski ocenili przedstawiciele mediów?


  • 31.08.2021r.
  • Redakcja

Gazeta Krakowska

„Mecze Wisły z Legią zawsze wywoływały duże emocje. Ostatnio był z tym problem o tyle, że w poprzednim sezonie z powodu pandemii spotkania te rozgrywane były przy pustych trybunach. W niedzielę znów jednak wypełniły się one kibicami niemal po brzegi, a fani zadbali o efektowne oprawy i gorącą atmosferę. Na początku odpalone przez nich race doprowadziły jednak do przerwania spotkania na parę minut.

A gdy mecz został wznowiony, jako pierwsza zaatakowała Wisła. Rajd Yawa Yeboaha przyniósł rzut rożny, a po nim Felicio Brown Forbes strzelał głową z kilku metrów. Piłka wylądowała na poprzeczce. W 16 min przed szansą na zdobycie bramki stanął z kolei Michal Skvarka, który strzelał głową po dośrodkowaniu Konrada Gruszkowskiego. Słowak uderzył jednak wprost w Artura Boruca i bramkarz Legii nie miał problemów ze złapaniem piłki.

W 23 min kolejną szansę na gola miał Brown Forbes. Po agresywnym pressingu krakowian, przejęli oni piłkę, a napastnik Wisły wypalił potężnie z 20 metrów. Piłka trafiła w słupek, a dokładnie w jego wewnętrzną część. W końcu jednak Brown Forbes zrobił swoje. W 29 min Wisła wyprowadziła błyskawiczny atak. Yaw Yeboah idealnie w tempo podał do Brown Forbesa, a ten w sytuacji sam na sam z Artur Borucem dał gospodarzom prowadzenie. (…) Po stracie gola legioniści ruszyli nieco żwawiej do ataków, ale efekt ich starań był mizerny. Mecz co prawda się wyrównał, ale goście nie zagrozili poważniej bramce Pawła Kieszka.

Bramkarz Wisły został rozgrzany jednak już na samym początku drugiej połowy, gdy w dobrym stylu obronił strzał Ernesta Muciego. To była do tej pory najgroźniejsza okazja gości na gola. Krakowianie odgryzali się, kiedy tylko mogli. Szanse mieli Mateusz Młyński czy Felicio Brown Forbes, ale w 59 min Wisła nadziała się na kontrę, w której w sytuacji sam na sam z Kieszkiem znalazł się Mahir Emreli. Bramkarz Wisły świetnie jednak obronił.

W 65 min padł gol dla Legii, ale po analizie VAR sędzia anulował trafienie Mahira Emreliego, odgwizdując faul na Michale Frydrychu. A później warszawianie niby próbowali, ale Wisła grała świetnie w obronie, a sama ogryzała się raz za razem. W końcówce krakowianie zagrali już natomiast na utrzymanie wyniku. Zrobili to bardzo dobrze i „dowieźli” prowadzenie 1:0 do ostatniego gwizdka sędziego”.

Interia

„Po długiej przerwie na oddymienie boiska po racowisku, jakie urządzili kibice obu drużyn, głównie gospodarzy, Wisła natarła jako pierwsza. Po akcji Yeboaha  legioniści uratowali się, wybijając na rzut rożny, a po chwili Felicio Brown-Forbes zagłówkował w poprzeczkę. W 16. min Konrad Gruszkowski zakręcił eks-wiślakiem Mateuszem Hołownią i dośrodkował na głowę Michala Szkvarki. Uderzenie Słowaka w środek bramki było dla bramkarza bułką z masłem.

(…) Krakowianie powinni prowadzić od 23.min. Brown-Forbes wywalczył piłkę w okolicy pola karnego Legii. Mógł ją rozegrać, gdyż wiślacy mieli przewagę liczebną. Zdecydował się jednak na strzał, trafiając w słupek! Co ma wisieć, nie utonie. Nie minęło pół godziny i "Biała Gwiazda" objęła prowadzenie. Patryk Plewka odebrał piłkę przed własnym polem karnym i napędził Yawa Yeboaha, który środkiem przedarł się jak strzała. Nie robił sobie nic z tego, że naciska go Bartosz Slisz. Ghańczyk dograł w pole karne do Brown-Forbesa, który kopnięciem lewą nogą w prawy róg zmusił do kapitulacji Boruca. Goście mogli wyrównać w 38. min. Prostopadłe podanie Slisza, po którym Frydrych nie sięgnął piłki, otworzyło drogę do bramki Rafaelowi Lopesowi, który zepsuł dogranie do Tomasza Pekharta.

(…) Czesław Michniewicz po przerwie wzmocnił ofensywę, wpuszczając Mahira Emreliego. Bardzo szybko wyrównać mógł Muci, jednak Paweł Kieszek zdołał jego strzał sparować na rzut rożny. Mateusz Młyński waleczność Brown Forbesa powinien zamienić na drugą bramkę dla Wisły. Przełożył piłkę na lewą nogę i w stuprocentowej sytuacji kopnął tak, że wszyscy zrozumieli, iż musi nad nią popracować. Piłka przeszła daleko obok słupka.

W drugiej połowie goście mieli więcej do powiedzenia. Swoją szansę zmarnował Rafa Lopes (53. min), a 12 minut później Legia cieszyła się z wyrównującej bramki Emreliego. Cieszyła się bardzo krótko, gdyż po interwencji VAR-u sędzia Zbigniew Dobrynin unieważnił gola i podyktował rzut wolny dla Wisły. Powtórki dowiodły, że Emreli kopnął Frydrycha. Krakowianie odgryźli się za sprawą rzutu wolnego Yeboaha. Po rykoszecie od nogi obrońcy Boruc odbił piłkę przed siebie, lecz zrehabilitował się, broniąc dobitkę Serafina Szoty.

W końcówce impet Legii osłabł i Wisła bez trudu utrzymała prowadzenie, dzięki czemu awansowała na trzecie miejsce w PKO Ekstraklasie”.

LoveKraków

„Sędzia szybko musiał wstrzymać grę, ponieważ nad stadionem zawisła chmura dymu z rac, które odpalili kibice Wisły a także – w dużo mniejszej liczbie – fani Legii. Po kilku minutach nieplanowanej przerwy piłkarze znów mogli rywalizować, ale w powietrzu wciąż coś wisiało. Nie był to drażniący oczy i drogi oddechowe dym, ale zapach pierwszego gola. Felicio Brown Forbes stopniował napięcie 23 717 tysięcy widzów i podwyższał im ciśnienie. Najpierw z bliska obił poprzeczkę, potem trafił w słupek, aż w końcu w 29. minucie wszystko poszło po jego myśli i pewnym strzałem po ziemi pokonał Artur Boruca.

Wiślacy przeprowadzili wzorcową kontrę. Na połowie gospodarzy piłkę wyłuskał waleczny Patryk Plewka, potem kilkadziesiąt metrów w okolice pola karnego podprowadził ją Yaw Yeboah, by wyłożyc Forbesowi. Krakowianie grali agresywnie i liczyli na odbiory, które umożliwiłyby im szybkie ataki. Gdy trzeba było potrafili także dłużej pograć piłką. Wojskowi przycisnęli po przerwie spowodowanej kontuzją jednego z graczy gospodarzy, jednak Paweł Kieszek zachował przed przerwą czyste konto.

Do składu Legii po kontuzji wrócił Tomas Pekhart, na którego zawsze trzeba uważać. Czeski wieżowiec dwa ostatnie spotkania przy ulicy Reymonta kończył z dwoma trafieniami. W niedzielę czyhał w polu karnym, jednak nie nie miał stuprocentowej sytuacji. Popisał się za to świetnym podaniem w pole karne, ale wyrównujące trafienie Legii nie zostało uznane, ponieważ wprowadzony na murawę Mahir Emreli zahaczał Michala Frydrycha, co zauważyli czujni sędziowie VAR.

(…) Na drugą połowę w Legii wyszło dwóch nowych zawodników. Szczególnie aktywny był Emreli, który w 58. minucie wyszedł sam na sam z Kieszkiem. Bramkarz wygrał pojedynek, odpowiednio skracając kąt. Wcześniej nowy nabytek Białej Gwiazdy sparował na rzut rożny piłkę świetnie uderzoną przez Ernesta Muciego. Po drugą bramką również było gorąco. Znakomitą szansę na dwubramkowe prowadzenie zmarnował Mateusz Młyński, który „podpalił się” i posłał futbolówkę w trybuny. W meczu pełnym emocji, walki, czasem łatwych strat górą była Wisła, która wygrała u siebie po raz drugi. Co ważne, podobnie jak z Zagłębiem Lubin, udało się zachować czyste konto”.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV