Arka zdeterminowana, Wisła pokonana: Arka 3:1 Wisła

Do spotkania w Gdyni z większym komfortem psychicznym mogli podejść piłkarze Białej Gwiazdy, którzy już wcześniej zapewnili sobie utrzymanie w Lotto Ekstraklasie i obecnie walczą o zachowanie najwyższego miejsca w drugiej grupie. W zgoła innej sytuacji znajdował się lokalny zespół, dla którego trzy punkty były na wagę złota i mogły zapewnić grę na najwyższym szczeblu w przyszłym sezonie. Jak się tym razem okazało, waga spotkania dodała skrzydeł zespołowi Arki Gdynia, która po dwóch trafieniach Vejinovicia i jednym Deji zdołała pokonać Wiślaków 3:1. Autorem bramki dla Białej Gwiazdy był Maciej Śliwa.


  • 13.05.2019r.
  • M. Chlebek
  • Przemysław Marczewski

W porównaniu do ostatniego meczu, w drużynie trenera Maciej Stolarczyk zaszło sporo zmian. Do podstawowej jedenastki wrócił Marcin Wasilewski, a w formacji obronnej zalazło się miejsce także dla debiutującego Daniela Morysa. W środku pola Savićeviciowi partnerował Patryk Plewka, a od pierwszej minuty na murawie pojawili się Maciej Śliwa oraz Rafał Boguski.

Gospodarze w natarciu

Gospodarze od samego początku doskonale zdawali sobie sprawę, co może dać im zwycięstwo i rozpoczęli spotkanie wychodząc bardzo wysoko. Owocem tego były aż trzy rzuty rożne podyktowane przez sędziego Raczkowskiego dla Arkowców w pierwszych trzech minutach spotkania. Żaden z nich nie przyniósł spodziewanego efektu, ale już następująca chwilę potem wrzutka z autu zakończyła się dla Wiślaków mniej pomyślnie. Przyjmujący piłkę Deja obrócił się przodem do bramki i strzałem w prawy górny róg pokonał Lisa. Po objęciu prowadzenia gospodarze nie zwalniali tempa, szukając okazji na podwyższenie wyniku. Blisko tego był napastnik Arki - Maciej Jankowski, który znalazł się w dogodnej sytuacji w polu karnym przeciwnika, jednak przy strzale z bliska górą był bramkarz Wisły.

Stały fragment gry i... wyrównanie

Wiślacy zdołali poważniej zagrozić bramce Šteinborsa w 17. minucie, kiedy to Grabowski posłał długą piłkę w pole karne z lewego skrzydła. Futbolówka, którą niefortunnie odbił jeden z Arkowców, spadła pod nogi Boguskiego, ten bez wahania uderzył na bramkę, jednak golkiper gospodarzy zachował czujność i wybronił strzał kapitana Białej Gwiazdy. Chociaż w następnych minutach Wisła podejmowała kolejne próby odzyskania rezonu, to i tak Arka częściej znajdowała się w natarciu. Warto wspomnieć tutaj chociażby dogodną sytuację, przed która stanął Zarandia. Gruziński pomocnik wykiwał jednego z obrońców Wisły w okolicy pola karnego i wycofał futbolówkę do Nalepy, który uderzył z pierwszej piłki, ale Lis skutecznie interweniował.

Jak to już niejednokrotnie potwierdzało się, wystarczy chwila, by sytuacja na boisku uległa zdecydowanej zmianie. Choć Biała Gwiazda swój pierwszy stały fragment gry wywalczyła dopiero w 39. minucie spotkania, to wykorzystała go do maksimum. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wasilewski uderzył głową i choć Šteinbors odbił ten strzał, to przy dobitce Śliwy był już bez szans.

Bezlitośnie o utrzymanie

Druga połowa w wykonaniu Wiślaków rozpoczęła się spokojniej, jednak znów groźne sytuacje stwarzali sobie gospodarze. Niebezpiecznym strzałem z dystansu popisał się strzelec pierwszej bramki - Adam Deja. Mimo tego, wysiłki żadnej ze stron nie przynosiły efektu, aż do 58. minuty, gdy Arkowcy po raz drugi zdołali wyjść na prowadzenie. Podobnie, jak przy pierwszym trafieniu, zagrożenie przyszło z rzutu z autu. Piłkę niefortunnie przedłużył jeden z defensorów Wisły i Vejinović umieścił ja w siatce. Ta sytuacja podcięła nieco skrzydła ekipie Stolarczyka, co gospodarze starali się wykorzystać, znów coraz odważniej zapuszczając się w pole karne Lisa.

Niebezpiecznie zrobiło się choćby przy strzale Vejinovicia. Holenderski pomocnik otrzymał podanie od Jankowskiego i ładnie uderzył pomiędzy zawodnikami gości, ale tym razem przymierzył niecelnie. Kilka sekund później wiślacki golkiper musiał interweniować przy strzale Nalepy. Sprawy na boisku przybrały dla Wiślaków jeszcze gorszy obrót w 69. minucie, kiedy to piłka trafiła w rękę Grabowskiego, a sędzia Raczkowski po analizie VAR wskazał na wapno. Do piłki podszedł wspomniany już Vijanović i mimo tego, że Lis wyczuł intencje Holendra, nie był w stanie obronić strzału posłanego w jego prawy dolny róg.

Zdobycie dwóch bramek w drugiej odsłonie spotkania sprawiła, że podopieczni Jacka Zielińskiego poczynali sobie coraz odważniej, a Wisła Kraków zepchnięta została do defensywy, starając się tylko od czasu do czasu nieśmiało skonstruować własny atak. Nie wystarczyło to jednak w żadnym razie na rozpędzoną Arkę, która dzięki zdobytym w tym spotkaniu trzem punktom, zapewniła sobie utrzymanie w Lotto Ekstraklasie.

Arka Gdynia - Wisła Kraków 3:1 (1:1)
1:0 Deja 5’
1:1 Śliwa 40’
2:1 Vejinović 58’
3:1 Vejinović 70’ (k.)

Arka: Šteinbors - Zbozień, Danch, Helstrup, Marciniak - Deja, Vejinović, Zarandia (89’ Da Silva), Nalepa (84’ Cvijanović) - Aankour (46’ Młyński), Jankowski


Wisła: Lis - Morys, Wasilewski, Klemenz, Grabowski - Plewka, Savićević - Boguski, Drzazga (69’ Brożek), Śliwa (59’ Wojtkowski) - Kolar (87’ Balicki)Żółte kartki: Zbozień, Grabowski, Wojtkowski

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację