Czarna seria przy Reymonta. Wisła – Lechia 0:1


Mimo ogromnej przewagi w wielu aspektach gry, Wiślacy po raz kolejny musieli uznać wyższość przeciwników. Tym razem strzelecką niemoc Białej Gwiazdy wykorzystała Lechia - podopieczni Piotra Stokowca oddali piłkę rywalom, jednak byli bardziej konkretni i to oni wyjeżdżają z Reymonta z kompletem punktów.


  • 01.12.2019r.
  • Marcin Nika
  • 400mm.pl

Lechiści przyjechali na Reymonta w osłabionym składzie - w kadrze meczowej zabrakło Mladenovicia, Udovicicia, Augustyna i Kubickiego. Występ Fili stał pod dużym znakiem zapytania, jednak finalnie etatowy prawy obrońca gdańszczan rozpoczął spotkanie w wyjściowej jedenastce. W ekipie Białej Gwiazdy zabrakło Niepsuja i Wojtkowskiego, natomiast ostatnio kontuzjowany Michał Mak wystąpił od pierwszych minut.

Już w 1. minucie Wiślacy stanęli przed szansą dorzucenia piłki z rzutu wolnego, podyktowanego za faul w okolicach 25. metra - mimo próby kreatywnego rozegrania, krakowianie nie zagrozili bramce gości. W 7. minucie podopieczni trenera Skowronka wywalczyli pierwszy rzut rożny, a Vullnet Basha spróbował swoich sił, jednak nieznacznie się pomylił. Chwilę później Biała Gwiazda wyszła z kontrą, jednak dwójkowa akcja Pawłowskiego z Makiem zakończyła się niecelnym dośrodkowaniem byłego gracza Lechii. W 15. minucie 28-letni skrzydłowy przejął piłkę tuż przed polem karnym rywala i zdecydował się na strzał z dystansu - ta wylądowała w rękawicach dobrze ustawionego Alomerovicia.


Pierwsze 20 minut upłynęło pod znakiem nieznacznej przewagi Wisły. Krakowianie próbowali zaskoczyć Budowlanych szybkimi atakami, jednak defensorzy Biało-Zielonych nie pozwalali na zbyt wiele napastnikom gospodarzy. W 22 minucie nieporozumienie w krakowskich szeregach mógł wykorzystać Haraslin. Słowak znalazł się w polu karnym i ładnie złożył się do strzału, jednakże futbolówka przeleciała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Michała Buchalika. Niestety chwilę później Krzysztof Drzazga ucierpiał w walce o piłkę, ale po interwencji lekarzy kontynuował grę. Wydawało się, że napastnik Białej Gwiazdy pozostanie na murawie - niestety uraz okazał się zbyt poważny, a 24-latek w asyście sztabu medycznego opuścił plac gry. Kontuzjowanego gracza zastąpił Chuka.

Bez bramek po przerwie


Mimo niezaprzeczalnej przewagi Wiślaków, to Lechiści jako pierwsi wpisali się na listę strzelców. Goście wyszli obronną ręką z dwóch groźnych sytuacji, jakie stworzyli sobie piłkarze z Reymonta i zaskoczyli krakowian ich własną bronią - kontratak wykończył najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii Ekstraklasy Flavio Paixao. Po stracie bramki Wisła nie zmieniła stylu gry i odważnie ruszyła na przeciwnika. Najpierw Błaszczykowski z wolnego trafił w mur, a następnie strzał Pawłowskiego został zablokowany przez obrońców Lechii. Chociaż to gracze Artura Skowronka częściej mieli piłkę przy nodze, a liczba groźnych ataków zdecydowanie przewyższała okazje, jakie tworzyli lechiści, zawodnikom Białej Gwiazdy brakowało pomysłu na finalizację ofensywnych akcji. Goście kontrowali rzadko, jednak jeżeli docierali w pole karne Wisły, wydawało się, że kreatywnością przewyższają swoich dzisiejszych rywali.

Zmiana stron nie wpłynęła na ofensywne nastawienie Wiślaków. Krakowianie starali się atakować skrzydłami, a wyjątkowo aktywny był Chuka, który niejednokrotnie zadziwiał rywali swoimi technicznymi umiejętnościami. Biała Gwiazda dominowała w bocznych sektorach boiska, a kolejne dośrodkowania z trudem wybijali obrońcy gości. Między 45. a 60. minutą gospodarze oddali aż 4 strzały, jednak żaden z nich nie trafił w światło bramki Lechii. Po upływie 60 minut po raz kolejny uderzenie Brożka zostało zablokowane przez ofiarnie interweniujących defensorów przyjezdnych. Skrzydłowi Wisły często decydowali się na grę prawą stroną boiska, gdzie grał Tomasz Makowski. Nominalny środkowy pomocnik ewidentnie nie najlepiej czuł się dzisiaj w roli obrońcy, co starali się wykorzystać zarówno Błaszczykowski, jak i Mak, wdając się w pojedynki z młodzieżowym reprezentantem Polski.

W 71. minucie wiślacką jedenastkę zasiliła nowa krew - Maka zastąpił Jean Carlos. Chwilę wcześniej na boisku pojawił się Sobiech, a swój udział w spotkaniu zakończył Wolski. Niedługo później trener Skowronek wzmocnił siłę ognia Białej Gwiazdy, a na murawie zameldował się Buksa. Nieco zziębniętą publiczność rozgrzała dopiero interwencja… Michała Buchalika, który w fantastyczny sposób zatrzymał Lukasa Haraslina. W 81. minucie oko w oko z bramkarzem gości stanął Jean Carlos, jednak w niemal stuprocentowej sytuacji pomylił się o centymetry. Gospodarze nie odpuszczali, ambitnie walcząc o zmianę niekorzystnego rezultatu. Niestety, zabrakło nie tylko szczęścia - Wiślakom brakowało przede wszystkim ostatniego podania i skuteczności pod bramką rywala. Krakowianie mimo wielu dogodnych okazji, nie pokonali dobrze dysponowanego Zlatana Alomerovicia.


Wisła Kraków - Lechia Gdańsk : (0:1)
0-1 Paixao 32'

Wisła Kraków: Buchalik - Sadlok, Janicki, Klemenz, Burliga - Basha, Pawłowski (76’ Buksa) - Mak (71’ Jean Carlos), Błaszczykowski - Brożek, Drzazga (29’ Chuca)

Lechia Gdańsk: Alomerović - Makowski, Nalepa, Maloca, Fila - Gajos, Wolski (69’ Sobiech), Łukasik - Haraslin, Paixao, Peszko (77’ Arak)

Żółte kartki: Peszko, Nalepa, Arak, Haraslin

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację