Trwa niemoc Wiślaków: Zagłębie S. - Wisła 2:1

32. kolejka Lotto Ekstraklasy przywiodła Wiślaków do Sosnowca, gdzie po raz drugi w trwającym miesiącu zmierzyli się z tamtejszym Zagłębiem. Także i tym razem województwo śląskie okazało się niegościnne, a Biała Gwiazda - grająca w mocno przemeblowanym składzie - uległa przeciwnikowi 1:2.


  • 25.04.2019r.
  • K. Biedrzycka
  • Przemysław Marczewski

Szkoleniowca Białej Gwiazdy do zmian zmusiły liczne kontuzje, trapiące jego zespół. Przed szansą stanęli zatem zawodnicy, którzy do tej pory nie uzbierali zbyt wielu minut lub dotychczas nie mieli jeszcze okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Przykładem był chociażby mający niespełna 16-lat Daniel Hoyo-Kowalski, który pojawił się na murawie od pierwszych minut. Młody defensor został tym samym najmłodszym zawodnikiem Wisły debiutującym na szczeblu Ekstraklasy. Swój pierwszy występ w nowych barwach, chociaż nie od początku spotkania, zaliczył także Emmanuel Kumah.


Bohaterowie czwartkowych zawodów rozpoczęli rywalizację od niespiesznych ataków, badając w ten sposób dyspozycję rywali. Jednak już w 4. minucie Wiślacy nabrali tempa, zapędzili się pod „szesnastkę” sosnowiczan i skutecznie wykończyli przeprowadzoną akcję. Bardzo dobrze w polu karnym rywala zachował się Krzysztof Drzazga, który wziął na plecy obrońcę Zagłębia i uderzając po długim rogu, posłał futbolówkę do bramki strzeżonej przez Dawida Kudłę. Od tego momentu podrażnieni gospodarze starali się przebić przez defensywę 13-krotnego mistrza Polski, wykorzystując swoje atuty, jakimi bez wątpienia byli dobrze dysponowani Udoviczić czy Sanogo.


W 22. minucie bliski szczęścia był rosły obrońca gospodarzy Piotr Polczak, stając przed szansą doprowadzenia do wyrównania. Po wrzutce z narożnika boiska futbolówka spadła wprost na głowę 32-latka, który posłał ją nieznacznie nad poprzeczką. Sytuacja ta jeszcze bardziej rozochociła zawodników Czerwono-Zielono-Białych, bowiem coraz śmielej poczyniali sobie w okolicy wiślackiego pola karnego. Na strzały z dystansu decydował się chociażby sam kapitan sosnowiczan Szymon Pawłowski, biorąc w ten sposób ciężar gry na swoje barki. Natężenie pracy pod własną „szesnastką” nie złamało jednak krakowian, którzy kontrami próbowali zaskoczyć przeciwnika. Jedna z nich - z 28. minuty - mogła zapewnić im drugie trafienie, ale na wysokości zadania stanął Dawid Kudła, zatrzymując mocny strzał Pawła Brożka.


Obraz gry w końcówce pierwszej części spotkania nie zmienił się, a defensywa drużyny ze stolicy Małopolski nie złamała się pod naporem zdeterminowanych graczy dyrygowanych przez Valdasa Ivanauskasa. Jeszcze przed gwizdkiem arbitra kończącym pierwsze 45 minut, po kombinacyjnie rozegranym rzucie rożnym, zamieszanie w polu karnym mogli wykorzystać piłkarze Zagłębia, ale szczęśliwie futbolówka opuściła plac gry.


Pechowo po przerwie


Kiedy wydawało się, że indywidualna akcja Marko Kolara, przeprowadzona przez Chorwata zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony meczu, rozrusza krakowian, to gospodarze uradowali swoich sympatyków zgromadzonych na Stadionie Ludowym. W 50. minucie Mateusz Możdżeń potężnym strzałem sprzed pola karnego pokonał swojego imiennika, dając kolegom z drużyny bodziec do dalszej pracy. Ta przyniosła oczekiwane rezultaty osiem minut później, gdy piłkę do siatki z bliskiej odległości posłał Olaf Nowak.


To nie był koniec ostrzeliwania wiślackiej bramki tego wieczora. Rozpędzone Zagłębie dążyło do ukąszenia po raz trzeci, lecz udanymi interwencjami popisywał się golkiper Wisły, wyłapując futbolówkę po dośrodkowaniach czy próbach strzałów. Najbliżej tego wyczynu był kwadrans przed końcem potyczki Vamara Sanogo, który z dużą prędkością wpadł w pole karne, ale i tym razem Mateusz Lis stanął na wysokości zadania.

W końcowej fazie meczu nie udało się Wiślakom skutecznie dojść do głosu, a najbardziej aktywni w „szesnastce” Białej Gwiazdy byli chociażby Iwaniszwili czy Udoviczić. Gospodarzom w podwyższeniu rezultatu pomagała wyraźna nieskuteczność, gdyż raz futbolówka minęła słupek, a raz zawodnik ekipy z Sosnowca trafił w boczną siatkę.

Ostatnie sekundy mogły pozytywnie zaskoczyć sympatyków 13-krotnego mistrza Polski. Wprowadzony na ostatnie 24 minuty Emmanuel Kumah zdecydował się na uderzenie z woleja, jednak na szczęście dla Zagłębia w odpowiednim miejscu znalazł się jeden z zawodników, być może ratując swój zespół przed utratą gola.

Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 2:1 (0:1)
0:1 Drzazga 5’
1:1 Możdżeń 50’
2:1 Nowak 58’


Zagłębie Sosnowiec: Kudła - Heinloth (33’ Greššák), Cichocki, Polczak, Mráz - Nawrotka, Pawłowski, Możdżeń, Udoviczić - Gabedawa (46’ Nowak), Sanogo (81’ Iwaniszwili)

Wisła Kraków: Lis - Pietrzak, Hoyo-Kowalski, Palčič, Grabowski - Szot, Boguski - Kolar, Drzazga (80’ Buksa), Peszko (66’ Kumah) - Brożek (61’ Słomka)


Żółte kartki: Mráz (Zagłębie) Kolar, Drzazga (Wisła)
Sędziował: Krzysztof Jakubik z Siedlec

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację