Burliga: Dwa ostatnie mecze były do wygrania

W piątkowy wieczór na Arenie Zabrze krakowianie rywalizowali z Górnikiem. Mimo dobrego początku, ostatecznie musieli przełknąć gorycz porażki, a wiślacka defensywa - z Łukaszem Burligą w składzie - została czterokrotnie naruszona.


  • 07.12.2019r.
  • K. Biedrzycka
  • 400mm.pl

W pierwszej połowie spotkania Wiślacy mieli pod kontrolą grę, prowadząc ją i zdobywając bramkę. Druga odsłona przyniosła jednak zwrot akcji, który przesądził o końcowym rezultacie. „Wydawało się, że graliśmy w tym spotkaniu nieźle, bo kontrolowaliśmy je. Obie bramki padły po wrzutkach, gdzie było trochę przypadku, a w końcówce straciliśmy głowy i skończyło się 2:4. Nasze dwa ostatnie mecze były do wygrania, ale zawsze czegoś brakuje. Może szczęścia, może determinacji czy koncentracji? Pewnie wszystkiego po trochę” - analizował mecz Łukasz Burliga.


Po jednej z sytuacji Białej Gwiazdy w polu karnym rywali na murawę upadł właśnie „Bury”, ale sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. „Nie wiem, czy nie było karnego w tamtym momencie. Nie wiem też jeszcze, jak to wyglądało na powtórkach. Gdyby arbiter dał nam karnego, to wówczas stanęlibyśmy przed szansą na gola na 3:1” - zaznaczył.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację