Klemenz: Brakowało „kropki nad i”

Zła passa zawodników Wisły Kraków trwa. Gracze Białej Gwiazdy ponieśli ósmą porażkę z rzędu, choć tym razem piłkarze Artura Skowronka byli wielokrotnie blisko pokonania golkipera rywali, jednak autorem jedynego trafienia w tym meczu był Flavio Paixao. Rozczarowania dzisiejszym wynikiem nie ukrywał stoper Białej Gwiazdy Lukas Klemenz.


  • 01.12.2019r.
  • Krzysztof Pulak
  • 400mm.pl

Obrońca Wisły był zawiedzony rezultatem. Rezultat rywalizacji mógł być inny, gdyż gracze trenera Skowronka stworzyli sobie kilka klarownych okazji strzeleckich. „Czujemy się fatalnie po tym meczu, naprawdę nie wiem, co mam mówić. Po każdym spotkaniu tłumaczymy się z naszych błędów. W tym momencie szukamy recepty na jakikolwiek punkt, by mieć zalążek dobrych występów, które dałyby nam awans w tabeli” - mówił defensor.

Klątwa?

Jedną z okazji do zmiany wyniku Wisła miała po uderzeniu głową Lukasa Klemenza. „Nawet ja doszedłem do strzału, a w ciągu roku kalendarzowego udało mi się to może cztery razy. Na pewno mieliśmy swoje sytuacje, ale gdy swoich okazji nie może wykorzystać Paweł Brożek i Jean Carlos, a strzał Damianowi Pawłowskiego blokuje nasz zawodnik, to chyba jednak możemy mówić o klątwie” - przyznał obrońca.

Jaki jest pierwszy krok, który w tym momencie musi wykonać wiślacka drużyna? „Każda stracona bramka to dla nas duży cios, po którym trudno nam się stworzyć okazje. Dziś było inaczej, wciąż parliśmy do przodu, mieliśmy swoje sytuacje. Wychodziliśmy z kontrami, ale wciąż brakowało „kropki nad i”. Musimy strzelić bramkę i od tego zacząć zmianę naszej pozycji” - zakończył Lukas Klemenz.

 

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację