Mak: Nie można tracić trzech bramek w piętnaście minut

Wyjazdowe spotkanie z Górnikiem Zabrze w pierwszy piątek grudnia niestety nie przyniosło wyczekiwanego od długiego czasu przełamania. Pomimo tego, że Paweł Brożek otworzył wynik spotkania, a gospodarze dwukrotnie musieli gonić wynik, to właśnie oni ostatecznie schodzili z boiska z szerokimi uśmiechami na ustach. O podsumowanie tego meczu zapytany został Michał Mak, który spędził na boisku pełne 90 minut i zapisał się w protokole meczowym, asystując przy pierwszej bramce Wiślaków.


  • 07.12.2019r.
  • Michał Jeleń, M. Chlebek
  • 400mm.pl

Pierwsza odsłona spotkania oraz początkowa faza drugiej połowy wlały sporo otuchy w wiślackie serca. Piłkarze Białej Gwiazdy prezentowali się dobrze, mając w dużym stopniu kontrolę nad przebiegiem spotkania. Sytuacja diametralnie zmieniła się w końcówce meczu, kiedy to w przeciągu kwadransa gospodarze zaaplikowali podopiecznym Artura Skowronka trzy bramki. „Pierwsza połowa to szybko strzelona przez nas bramka. Fajnie wybijaliśmy Górnika z rytmu, który tak naprawdę w tej odsłonie nie zagroził nam żadną sytuację. Graliśmy blisko siebie, mądrze przesuwaliśmy się, mądrze broniliśmy. Wydaje mi się, że pierwsze 25 minut drugiej połowy także było niezłe, po bramce na 2:1 dla nas byłem pewien, że to dowieziemy. Trudno tak naprawdę coś powiedzieć, bo to taki mecz, kiedy już myślimy, że nastąpi przełamanie, mamy go pod kontrolą i później nagle bramka na 2:2, karny, kolejne trafienia. Nie można tracić trzech bramek w 15 minut w sytuacji, w której jesteśmy, grając na wyjeździe i dwukrotnie będąc na prowadzeniu” – analizował na gorąco spotkanie Mak.

Sytuacja Białej Gwiazdy w ligowej tabeli nadal wygląda niekorzystnie. Przed rozpoczęciem zimowej przerwy Wiślakom przyjdzie zmierzyć się jeszcze ze świetnie radzącą sobie w tym sezonie Pogonią Szczecin oraz towarzyszącym Wiśle w strefie spadkowej ŁKS-em Łódź. Choć gra krakowian uległa poprawie, zespół musi zacząć jak najszybciej punktować, by wydostać się spod kreski. „Jesteśmy w fatalnej sytuacji, ale dopóki piłka w grze będziemy walczyć, nie poddamy się i postaramy się już w piątek u siebie przerwać tę passę, bo to wstyd, by tak zasłużony klub miał tak fatalną serię. Mam wewnętrzne przekonanie, że z tego wyjdziemy i wierzę w to. Dopóki będzie cień szansy, będziemy walczyć” – zakończył 28-letni pomocnik.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację