Daniel Morys z debiutem w Ekstraklasie!

Daniel Morys to czwarty wychowanek Akademii, trzeci w historii gracz z rocznika 2000 oraz jako jeden z nielicznych, który przebył drogę od grupy naborowej Akademii do pierwszego składu Wisły. W poniedziałek młody zawodnik zadebiutował w Lotto Ekstraklasie. Wcześniej zbierał pozytywne recenzje za grę w CLJ, aż w końcu doczekał się swojej szansy.


  • 15.05.2019r.
  • Piotr Truchlewski
  • Przemysław Marczewski

Morys bliski debiutu był już wcześniej, choćby 9 marca w Kielcach, gdy długo szykowany był do zmiany, ale ostatecznie na boisku się nie pojawił. W kadrze meczowej Wisły znalazł się na początku rundy finałowej, gdy sytuacja kadrowa sprawiła, że przed szansą debiutów stanęli jego koledzy z CLJ. Niestety, choroba wykluczyła Morysa z szansy na występ w kolejnym meczu. Ostatecznie do osiemnastki pierwszej drużyny wrócił w miniony piątek, a w poniedziałek 13 maja - w końcu - dołączył do szczęśliwców: Plewki, Buksy i Hoyo-Kowalskiego (jak również Szota i Grabowskiego).

Daniel Morys urodził się 26 grudnia 2000 roku i jego droga do pierwszej drużyny była kręta. Zaczynał w grupie naborowej - przez długi okres jego trenerem był aktualny prezes klubu Rafał Wisłocki, który wystawiał go z boku obrony. Morys należał do podstawowych zawodników, ale w 2016 roku, gdy rocznik 2000 dołączał do 1999 tworząc drużynę juniorów młodszych, zabrakło dla niego miejsca. Trafił na wypożyczenie do Prądniczanki, w której najczęściej grywał w seniorskiej drużynie - nie tylko na boku obrony, ale również jako defensywny pomocnik czy skrzydłowy. Po roku wrócił do macierzystego klubu, a ówczesny trener drużyny U17 Goncalo Feio, widząc potencjał motoryczny młodego zawodnika, przestawił go do ataku. Morys w Małopolskiej Lidze Juniorów Młodszych należał do skuteczniejszych napastników.

W kolejnym sezonie po przejściu do drużyny U19 wrócił na poprzednią pozycję, ale też coraz częściej wykorzystywany był jako skrzydłowy. W meczach CLJ imponował przygotowaniem motorycznym. Zimą tego roku otrzymał propozycję kontraktu, został na stałe przesunięty do pierwszej drużyny, poleciał z zawodnikami trenera Stolarczyka na obóz do Turcji i dzięki własnej pracy, również indywidualnej (regularnie w godzinach porannych trenuje z Adrianem Filipkiem, koordynatorem ds. Sportu), w poniedziałek spełnił jedno ze swoich marzeń.

W meczu przeciwko Arce wystąpił na prawej obronie i nie miał łatwego zadania - pojedynki z Nabilem Aankourem i Luką Zarandią do przyjemniejszych nie należały. Szczególnie, że były pierwszymi w profesjonalnej piłce. Jednak z 16 z nich (łącznie 25) wyszedł zwycięsko, co daje mu najlepszy wynik w Wiśle (drugi Vukan Savicević 13/24). Morys aż sześciokrotnie był faulowany, podjął też 9 prób odbiorów, 7 z nich zaliczając do udanych. Pierwsze pełne 90 minut w karierze młodzian ma już na swoim koncie, czy w sobotę po raz kolejny otrzyma szansę?

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację